W ciszy i zaufaniu będzie wasza moc - Iz.30-15
sobota, 17 listopada 2018
'Czy kult obrazów nie jest bałwochwalstwem?'

"Pan, a takie jest moje imię, nie oddam mojej czci nikomu ani mojej chwały bałwanom." Iz.42:8

"Czy kult obrazów nie jest bałwochwalstwem?" - Wojciech Jędrzejewski OP

"Odpowiedź jest taka, że zależy od postawy. To zależy od postawy serca, tak? Jeżeli dla kogoś obraz nie byłby tylko odnoszącym się do tajemnicy Boga, do tajemnicy Boga, który jest miłością i który jest wolnością, który dzieli się tym z nami, no to jest bałwochwalstwo. A druga rzecz jest taka Bóg, który stał się człowiekiem, który ze swojej niewidzialnej tajemnicy wyłonił się jako widzialny, od tego momentu ikony, obrazy, które tę widzialność, którą jakby Bóg sam nam zaprezentował, przedłużają i przenoszą dalej, nie są sprzeciwieniem się temu przykazaniu."

Czy te słowa powinny zadowolić i zaspokoić mających wątpliwości oraz szukających prawdy pytających młodych ludzi?

Moim zdanie absolutnie nie, gdyż dominikanin Wojciech zupełnie nie odnosi się w swej wypowiedzi do Słowa Bożego, które daje przecież jednoznaczną odpowiedź, która powinna być szczerze udzielona wiernym, aby sami mogli to sobie skonfrontować z tym co widzą na co dzień. Jednak rozumie, że duchowny był w bardzo trudnym położeniu, gdyż przynosząc słuchaczom czyste Słowo Boże, stanąłby w jawnej sprzeczności do nauki Kościoła, którego jest częścią, dlatego też narysował bardzo okrężną drogą odpowiedź, która jednak nie ma oparcia w Słowie i wprowadza jego słuchaczy w fałszywą pewność, że kult obrazów nie jest sprzeczny z Bożymi przykazanami.

Parafrazując słowa OP Jędrzejewskiego powiedziałbym tak, każdy obraz będący przedmiotem kultu religijnego, przedstawiający postać człowieka, czy też próbujący zaprezentować w jakieś formie Boga, jest bałwochwalstwem, gdyż urąga to 'tajemnicy Boga, który jest miłością i który jest wolnością, który dzieli się tym z nami,' w swoim Słowie oraz osobiście, ale nie przez wytwór rąk ludzkich, ale przez Ducha Świętego!

Boga nie można zamknąć w drzewie, figurce, płótnie czy metalu, gdyż Bóg jest święty, wszechmocny i wszechobecny, a my grzesznikami i nie jesteśmy w stanie oddać majestatu Boga w wyrobie naszych rąk, gdyż wtedy nasz Stwórca zostaje sprowadzony do poziomu pogańskich bóstw! Grzeszny człowiek nie może uczynić podobizny świętego Boga, jest to niemożliwe, poza tym jest to sprzeczne z Jego przykazaniami.

Zawsze przy temacie obrazów pojawia się ten sam argument, że nikt nie czci tych obrazów, a jeśli już to tylko osobę, które one przedstawiają.

Mam więc pytanie: skoro tak to wygląda, to dlaczego Pan Bóg zabronił nam wykonywanie jakichkolwiek podobizn Jego osoby?

Czy Wszechmocny się pomylił i nie przewidział, mówiąc abyśmy nie czynili Jego 'żadnego podobieństwa', że ludzi nie będą czcili tych obrazów tylko postacie je przedstawiające?

"Nie będziesz miął bogów innych przede mną. Nie czyń sobie obrazu rytego, ani żadnego podobieństwa rzeczy tych, które są na niebie wzgórę, i które na ziemi nisko, i które są w wodach pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał ani im będziesz służył; bom Ja Pan Bóg twój, Bóg zawistny w miłości, nawiedzający nieprawości ojców nad syny w trzeciem i w czwartem pokoleniu tych, którzy mię nienawidzą;" Ks. Wyjścia 20:3-5

Akurat w sprawie bałwochwalstwa Pan mówi jasno i zdecydowanie. Nie wolno nam wykroić ze Słowa to co nam nie pasuje lub co nas uwiera, żeby uprawomocnić nasze własne nauki.

'Żadnego podobieństwo' oznacza dokładnie to co oznacza - każdy obraz przedstawia podobieństwo czegoś co znajduje się na tym świecie, czy jest kobieta czy mężczyzna, nie ma znaczenia, bo jest to podobieństwo śmiertelnego stworzenia i kult je otaczający jest dla Boga obrzydliwością, duchowym cudzołóstwem, nawet jeśli ktoś przekonuje, że modli się nie do obrazu, ale do osoby z obrazu.

"Z kim mnie porównacie i z kim zestawicie albo do kogo upodobnicie, abyśmy byli sobie równi? Wysypują złoto z worka, a srebro ważą na szalach, wynajmują złotnika, aby z tego zrobił bożka, przed którym się pochylają i któremu pokłon oddają. Biorą go na ramiona, noszą go i stawiają na swoim miejscu, gdzie stoi i skąd się nie rusza, a gdy się woła do niego, nie odpowiada, nikogo nie może wyrwać z jego niedoli. Pamiętajcie o tym i przyznajcie się do winy, weźcie to do serca, wy odstępcy! Wspomnijcie na sprawy dawne, odwieczne, że Ja jestem Bogiem i nie ma innego, jestem Bogiem i nie ma takiego jak Ja." Izajasz 46:5-9

Niestety Kościół katolicki zabrnął w tym temacie tak daleko, że nie ma już drogi powrotu. Dlaczego?

Każdy kościół, każda parafia, kaplica, sanktuarium jest wypełnione bałwochwalstwem, bo w każdym z tych miejsc znajduje się jakiś przedmiot, którego wykonywanie albo kult jest zabroniony przez Boga Biblii.

Czy wyobrażacie sobie, że nagle wszystkie te miejsca zostają z nich oczyszczone?

To byłoby piękne, ale oznaczałoby to przyznanie się Kościoła rzymskokatolickiego do błędu w sprawie kultu obrazów, a w następstwie tego potrzna byłaby pokuty i powrót do prostej nauki Słowa Bożego. Jednak nie wierzę, że to się dokona, a nawet gdyby, to sami wierni, którzy przez setki lat uprawiali bałwochwalstwo, bo wierzyli i wierzą nauce Rzymu, że kult obrazów i figur jest zgodny z Biblią, nie pozwoliłby na dokonane tak radykalnej zmiany. Ich serca są przywiązane do figurek oraz obrazów Maryi czy Jezusa, to jest częścią ich życia, nadzieją i nawet siłą nie daliby by sobie tego dziś zabrać. Trzymają się nie Boga, ale co smutne i tragiczne, złudy!

"Snycerz rozciąga sznur, kreśli zarysy czerwonym ołówkiem, wycina go dłutem, wymierza go cyrklem i wykonuje go na podobieństwo człowieka, jako piękną postać ludzką, która ma być ustawiona w domu...Kto się zadaje z popiołem, tego zwodzi omamione serce, tak że nie uratuje swojej duszy ani też nie powie: Czy to nie złuda, czego się trzymam?" Ks. Izajasza 44:13-20

Bałwochwalstwo w wydaniu, które dziś oglądamy ma jeszcze jeden wymiar, który jest bardzo istotny dla całej omawianej kwestii. Nie lubię tego tematu poruszać, ale jest to prawda - bałwochwalstwo zawsze wiązało się i wiąże z pieniędzmi, które płyną do w tym przypadku do skarbców Kościoła. To jest źródło sporych pieniędzy, które powstaje dzięki wielkiemu przemysłowi związanemu z produkcją, sprzedażą czy merchandising figurek, obrazów, różańców, medalików itp. Kto z władz kościelnych odważyłby się uśmiercić kurę znoszącą złote jajka?

Ten problem nie jest nowy, bo podobna sytuacja istniała już za czasów Apostoła Pawła, nie wierzycie? Proszę bardzo tu dowód:

"W owym czasie powstała niemała wrzawa z powodu drogi Pańskiej. Albowiem pewien złotnik, imieniem Demetriusz, który wyrabiał srebrne świątynki Artemidy i zapewniał rzemieślnikom niemały zarobek, zebrał ich oraz robotników podobnego rzemiosła i rzekł: Mężowie, wiecie, że z tego rzemiosła mamy nasz dobrobyt; widzicie też i słyszycie, że ten Paweł nie tylko w Efezie, lecz nieomal w całej Azji namówił i zjednał sobie wiele ludzi, mówiąc, że nie są bogami ci, którzy są rękami zrobieni. Zagraża nam tedy niebezpieczeństwo, że nie tylko nasz zawód pójdzie w poniewierkę, lecz również świątynia wielkiej bogini Artemidy będzie poczytana za nic, i że ta, którą czci cała Azja i świat cały, może być odarta z majestatu. A gdy to usłyszeli, unieśli się gniewem i krzyczeli, mówiąc: Wielka jest Artemida Efeska." Dzieje Apost. 19:23-28

Pogańskie bóstwo Artemida (dziś mamy w to miejsce niebiblijny kult Maryi) podobizna kobiety, przynosiła wielki zysk rzemieślnikom, którzy zarabiali na tworzeniu swoimi rękami jej świątynek i podobizn, którzy nagle stają w obliczu utraty swego dochodu, bo przychodzi jakiś gość, który głosi biblijną naukę, która mówi, że 'nie są bogami ci, którzy są rękami zrobieni'.

I jak wam się wydaje, jakie głosy można było wtedy usłyszeć:
'Jak to? Nie można uczynić naszymi rękami podobizny bóstwa? To jest skandal, bo przecież to obdziera z majestatu wielką boginię i sprzeciwia się nauce, którą przyjęliśmy, precz z tym heretykiem!' Czy nie taki sam krzyk niesie się i dziś ze strony tych, którzy próbują usprawiedliwić kult obrazów i figur?

Ktoś powie, że to dotyczyło pogańskiego bóstwa, a tu mamy do czynienia z prawdziwym Bogiem i prawdziwymi biblijnymi postaciami.

A czy ten prawdziwy Bóg nie powiedział jasno i wyraźnie:

"Strzeżcie usilnie dusz waszych, gdyż nie widzieliście żadnej postaci, gdy Pan mówił do was na Horebie spośród ognia, abyście nie popełnili grzechu i nie sporządzili sobie podobizny rzeźbionej, czy to w kształcie mężczyzny, czy kobiety, czy w kształcie jakiegokolwiek zwierzęcia, które jest na ziemi, czy w kształcie jakiegokolwiek skrzydlatego ptaka, który lata pod niebem, czy w kształcie czegokolwiek, co pełza po ziemi, czy w kształcie jakiejkolwiek ryby, która jest w wodzie pod ziemią, i abyś, gdy podniesiesz swoje oczy ku niebu i ujrzysz słońce, księżyc i gwiazdy, cały zastęp niebieski, nie dał się zwieść i nie oddawał im pokłonu, i nie służył im, skoro Pan, twój Bóg, przydzielił je wszystkim ludom pod całym niebem" 5 Mojż. 4:15-19

Już słyszę 'Ale to Stary Testament człowieku!'. Pamiętaj, że Bóg się nie zmienia, On nie zmienia zdania, to co było bałwochwalstwem Jego osoby za czasów Mojżesz jest i dziś również, a potwierdzają to słowa z Nowego Testamentu:

"Albowiem gniew Boży z nieba objawia się przeciwko wszelkiej bezbożności i nieprawości ludzi, którzy przez nieprawość tłumią prawdę. Ponieważ to, co o Bogu wiedzieć można, jest dla nich jawne, gdyż Bóg im to objawił. Bo niewidzialna jego istota, to jest wiekuista jego moc i bóstwo, mogą być od stworzenia świata oglądane w dziełach i poznane umysłem, tak iż nic nie mają na swoją obronę, dlatego że poznawszy Boga, nie uwielbili go jako Boga i nie złożyli mu dziękczynienia, lecz znikczemnieli w myślach swoich, a ich nierozumne serce pogrążyło się w ciemności. Mienili się mądrymi, a stali się głupi. I zamienili chwałę nieśmiertelnego Boga na obrazy przedstawiające śmiertelnego człowieka, a nawet ptaki, czworonożne zwierzęta i płazy;" Rzym. 1:18-23

Wszystkie obrazy Boga przedstawiające śmiertelnego człowieka są bałwochwalstwem, i nie ma niestety racji dominikanin Wojciech Jędrzejewski, mówiący, że kult obrazów nie jest 'sprzeciwieniem się temu przykazaniu'.
Sprzeciwia się i to jednoznacznie, zobacz:

"Głupi jest każdy człowiek, gdy nie rozumie, że każdy złotnik okryty jest hańbą z powodu bałwana, gdyż oszustwem jest to, co ulał, i nie ma w tym ducha. Są one marnością, robotą wartą śmiechu, zginą, gdy przyjdzie na nie kara." Jer. 51:17-18

I najważniejszy moment tego wpisu.

Zdecyduj teraz, nie czekaj na jutro - kogo posłuchasz i komu zaufasz - czy człowiekowi, czy Panu Bogu?

Masz do wyboru jasną naukę Słowa Bożego oraz miłą, ubraną w fajne słowa, ale niestety zafałszowaną naukę człowieka.

Pan Bóg jest z nami cały czas przez Ducha Świętego, jeśli tylko do Niego należmy, więc nie mamy potrzeby tworzyć sobie zakazanych przez Niego obrazy, aby do Niego dotrzeć. Posłuszeństwo Panu jest niezmiernie istotne i wymagane, aby podobać się Bogu. Wybierz dziś, komu chcesz służyć i komu być posłusznym, bo od tego zależy twoje zbawienie.

"Gdyż nieposłuszeństwo jest takim samym grzechem, jak czary, a krnąbrność, jak bałwochwalstwo i oddawanie czci obrazom." 1 Sam.15:23



Czy jesteś zbawiony?

Musisz się na nowo narodzić

Zadam ci pytanie: czy jesteś zbawiony?

Jeśli odpowiedziałeś 'Tak', to chciałbym cię dopytać: a skąd to wiesz?

Zbawienia nie da się kupić, nie da się na nie zapracować, nie można go wychodzić drogą do kościoła, nie otrzymuje się go też przez założenie koloratki, sutanny czy mitry, ani nie zyskuje się zbawiania po otrzymaniu tytułu naukowego z teologii, również nie jesteśmy zbawieni przez to, że należymy do konkretnego kościoła czy wyznania, ani dzięki temu, że zostaliśmy pokropieni wodą w czasie chrztu za niemowlaka!

Zbawienie jest darem Bożym, które otrzymuje z łaski dzięki biblijnej wierze w Jezusa Chrystusa.

Wynikiem tej wiary jest duchowe narodzenie się na nowo. Stajemy się wtedy nowym stworzeniem, obmytym z grzechu i pojednanym z Ojcem, do którego od tego momentu mamy bezpośredni dostęp przez Jezusa Chrystusa. Możemy wtedy śmiało podejść do tronu łaski, i jako dzieci Boże prowadzone Duchem Świętym wołać Abba Ojcze!

Takich rzeczy możemy doświadczyć tylko kiedy przychodzi do naszego życia prawdziwa wiara pochodząca ze słuchania Słowa Bożego. Wyłącznie wtedy możemy odpowiedzieć na pukanie Jezusa i otworzyć drzwi do naszego życia, zapraszając Chrystusa, aby stał się dla nas 'Prawdą, drogą i życiem'.

Już wtedy nie wstydzimy się Pana przed ludźmi, ale Go wyznajemy przed nimi. Nasze życie ulega przemianie, zostawiamy stare śmieci i zaczynamy dążyć do świętości, którą widzimy w obliczu Chrystusa. Nas stary człowiek umarł, a narodził się nowy w Duchu, a wtedy przestajesz być przyjacielem grzechu i stajesz się jego wrogiem. Wymiatasz swoje wnętrze z wszelkiego brudu i nie pozostawiasz go pustego, ale zaprasza tam Ducha Świętego, aby stało się ono świątynią Jego.

Czy przeżyłeś pogrzeb swego starego człowieka?

Dziś w szczególny sposób przeżywam swoje nowe narodzenie, dlatego wracam do tego dnia z przed wielu lat i chcę ci powiedzieć, że to jest tak jakbyś miał trąd albo ospę, a nagle twoje ciało staje się czyste, wolne od choroby. Jesteś wolny, a wszyscy, którzy cię widzieli w poprzednim stanie wiedzą, że przemiana nastąpiła w twoim życiu, bo są tego widoczne znaki!

Czy 'trąd' grzechu zniknął z twego ciała?

Możesz czytać Biblię, chodzić do kościoła, modlić się nawet, ale jeśli nie będzie w tobie tej prawdziwego i głębokiego pragnienia, aby przyjść do Jezusa, usiąść u Jego stóp, posłuchać i uwierzyć Jego słowom, to nigdy nie będziesz miał pewności zbawienia, bo będziesz stał na piasku zamiast na skale. Każdy lekki wiatr zwątpienia, pokusy czy trudności zniszczy twoją budowlę na strzępy i zostaniesz nagi i bez nadziei.

Jeśli chcesz posłuchać Jezusa Chrystusa to musisz zostawić martwą religię oraz filozofię i cały ten świat ze swoim nęcącym grzechem i narodzić się na nowo przez wiarę w Niego, pokutując ze swoich grzechów wyznając Jezusa Chrystusa swoim Panem i Bogiem.

Nie ma innej drogi, jak tylko uwierzyć Ewangelii, która prowadzi prosto do krzyża, gdzie poprzez krwawą i bolesną ofiarę, Jezus zmazał twoje grzechy oraz wziął na siebie gniew Boga, który miał spaść na ciebie. To się wykonało, abyś mógł żyć wiecznie!

Decyzja musi być twoja, osobista. Prawdziwa miłość do grzesznika takiego jak ty, wyraziła się w szorstkim i splamionym krwią krzyżu, dzięki czemu każdy twój grzech i występek może zostać przebaczony, a ty zbawiony, jeśli tylko uwierzysz Chrystusowi i przyjdziesz w pokorze pod ten krzyż, wyznając swojego grzechy, prosząc o przebaczenie i wyrażając pragnienie naśladowanie Jezusa całym sercem i ze wszystkich sił!

Wszyscy mogli cię opuścić, ale Bóg jest wierny i czeka na ciebie i nie wstydzi się ciebie, jeśli i ty nie będziesz wstydziszł się Jego!

Nie czekaj, niech zbawienie stanie się twoim udziałem już teraz.

Zaufaj Jezusowi!



Czy Apostoł Paweł modlił się za zmarłego Onezyfora?

Nie wiedziałem do niedawna, że w Nowym Testamencie jest fragment, który potwierdza słuszność nauki mówiącej o modlitwie za zmarłych. Dowiedziałem się o tym z komentarza pod jednym z moich wpisów. Być może nie jestem na czasie z nauką katolicką, stąd braki w mojej wiedzy.

Muszę jednak przyznać, że co rusz jestem zaskoczony kreatywnością w dążeniach do wyciągnięcia z Pisma Świętego nauk, które mają potwierdzić słuszność teologii Kościoła rzymskokatolickiego - doprawdy jest to zadziwiająca mnie wciąż interpretacja Słowa Bożego, która często, jak i w tym omawianym przypadku, nie mówi jasno co ten tekst rzeczywiście oznacza, ale stara się tak ukształtować przekaz biblijny, aby uwierzytelnił coraz to nowe doktryny Rzymu.

Cytat Pisma, o którym wspominam pochodzi z 2 Listu do Tymoteusza 1:16-18 i brzmi tak:

"Niech Pan okaże miłosierdzie domowi Onezyfora, bo mnie często pokrzepiał, a więzów moich się nie wstydził, ale będąc w Rzymie, usilnie mnie szukał i znalazł; niech mu Pan da, aby znalazł miłosierdzie u Pana w owym dniu; a jak wiele usług oddał mi w Efezie, ty wiesz najlepiej."

Na podstawie tego fragmentu autor starał się przekazać mi i nam wszystkim, że ten ustęp Pisma jest to przykład 'MODLITWY ZA ZMARŁEGO. Poleca On w modlitwie Panu Bogu Onezyfora, który już nie żyje. Prosi dla Niego, by Pan dozwolił mu znaleźć w owym dniu miłosierdzie (por. 2Tm 1,18). Fakt, że On zmarł, daje do myślenia. Pokazuje, że jego historia jest jeszcze „niedomknięta” i może coś się jeszcze zmienić. Dlatego my Chrześcijanie modlimy się za zmarłych.' - Franciszek Konstanty Lamb

Przyjrzyjmy się temu zagadnieniu z bliska i zobaczmy czy faktycznie Paweł modlił się za zmarłego, co potwierdziłoby słuszność i biblijność nauki katolickiej.

Po pierwsze - Nie mamy 100% pewności, że Onezyfor był martwy w czasie, kiedy Paweł te słowa napisał. Jest takie prawdopodobieństwo, zważysz na czas przeszły użyty tu przez Pawła, ale równie dobrze po prostu Onezyfora nie było już w Rzymie, gdzie przebywał Apostoł jako więzień, ale udał się w inne miejsce, dlatego też napisał o nim w ten sposób.

Po drugie - Skoro Onezyfor już nie żyje, dlaczego Paweł w swych słowach nie pokrzepia czy nie pociesza rodziny zmarłego, wyrażając swój smutek i wsparcie dla nich, dlaczego nie wyraził tego przez bardziej konkretne słowa niż te: 'Niech Pan okaże miłosierdzie domowi Onezyfora,'? Jeśli Onezyfor był taki wielkim wsparciem dla Pawła, istnieje wielkie prawdopodobieństwo iż był tym samym dla swej rodziny, co oznacza, że była by to ogromna dla nich starta, tym bardziej, że z nimi łączyły go więzy krwi, przypuszczam więc, że rozumiejący to Boży człowiek jakim był Paweł, wsparłby ich mocniejszymi słowami pocieszenia niż te, które przytoczyłem powyżej.

Po trzecie - Skoro Paweł tak cenił postawę i pomoc Onezyfora, to zapewne w tym czasie był on chrześcijaninem i należał do Pana, co powoduje, że nie było żadnej potrzeby modlitwy za niego po jego śmierci, gdyż każdy kto jest dzieckiem Bożym wedle nauki samego Apostoła, przekazanej mu przez objawianie Boże, jest zbawiony i po śmierci przechodzi do żywota, idzie na spotkanie z Panem.

List do Rzymian 10:13 „Albowiem każdy, kto wezwie imienia Pańskiego, będzie zbawiony.
List do Rzymian 8:1 „Teraz jednak dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie, nie ma już potępienia.
2 list do Koryntian 5:8 "Jesteśmy więc pełni ufności i wolelibyśmy raczej wyjść z ciała i zamieszkać u Pana."

Po czwarte – istnieje też takie przypuszczenie, że Onezyfor, mimo początkowego dobrego startu i trwaniu w nauce apostolskiej, odszedł od Boga i Paweł wiedząc o tym, modlił się o jego powrót do Pana.

Po piąte - Przyglądnijmy się mocno tym słowom Pawła odnośnie Onezyfora: "niech mu Pan da, aby znalazł miłosierdzie u Pana w owym dniu". Czy rzeczywiście jest to modlitwa czy raczej są to słowa wyrażające życzenie, przekaz, komunikowanie się, zwracanie się - wspominające Boga, ale jednak skierowane przez Apostoł bezpośrednio do Tymoteusza?

Po piąte najważniejsze - Gdyby nawet wszystkie powyższe argumenty były niezasadne, to ten jest pewny i przekonywujący.

Paweł na pewno NIE MODLIŁ się za ZMARŁEGO - gdyby faktycznie modlił się za martwą duszę, to oznaczałoby to, że sam zaprzecza Bożej Ewangelii, którą głosił, więcej, automatycznie zaprzeczyłby nauce swego Pana Jezusa Chrystusa, a to oznaczałoby, że sieje herezję!

Modlitwa za zmarłych jest całkowicie sprzeczna z przesłaniem Słowa Bożego i jest fałszywą nauką, przekreślającą krzyż i wystarczającą oraz doskonałą, złożoną raz na zawsze tam ofiarę Chrystusa, dlatego Duch Święty nigdy nie pozwoliłby umieścić czegoś takiego w nieomylnym Słowie Bożym, bo tam nie ma sprzeczności.

Mamy w Biblii 66 Ksiąg napisanych przez 40 autorów i w żadnym miejscu nie ma słowa, że modlitwa za zmarłych jest zalecana i akceptowalna przez Boga, wręcz przeciwnie, jest ona pogaństwem i bałwochwalstwem, od którego Pan nakazuje nam uciekać! - 1 Kor 10:14

Możemy mieć więc pewność, opierając się na całości Słowa Bożego, że Paweł NIE MODLIŁ się za zmarłego Onezyfora, jeśli w ogóle był on wtedy martwy, ponieważ:

Po pierwsze - nie można zmienić położenia, wyroku ani miejsca, w którym spędzi wieczność zmarły, gdyż 'postanowione jest ludziom raz umrzeć, a potem sąd,' List do Hebrajczyków 9:27 co stoi w przeciwności do słów z komentarza mówiącego 'historia jest jeszcze „niedomknięta” i może coś się jeszcze zmienić.'

Nie! Historia jest już domknięta i nic nie może się zmienić dla zmarłego, dlatego Paweł z tego też powodu, w żadnym wypadku nie modliłby się za martwego człowieka.

Po drugie - byłoby to herezją, nauką sprzeczną z nauczaniem Ewangelii, którą sam głosił w mocy Ducha Świętego, a którą otrzymał nie od człowieka, ale od samego Boga by proklamował prawdę przynoszącą zbawienie grzesznikom, przez wiarę w Jezusa Chrystusa, Boga żywych nie umarłych!

"A oznajmiam wam, bracia, że ewangelia, którą ja zwiastowałem, nie jest pochodzenia ludzkiego; albowiem nie otrzymałem jej od człowieka, ani mnie jej nie nauczono, lecz otrzymałem ją przez objawienie Jezusa Chrystusa." List do Galatów 1:11-12

Liście do Rzymian 8:38-39: „I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani moce, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.”



Ateiści mają niezwykłą wiarę...

Ateiści mają wiarę

Męczeństwo dla Chrystusa wzrasta na całym świecie!

Męczeństwo dla Chrystusa

Diabeł nienawidzi Prawdy, a chrześcijaństwo jako jedyna prawdziwa wiara zbudowana jest na Prawdzie, która przypomina diabłu każdego dnia jego szybko nadchodzący koniec oraz triumf Chrystusa i Jego kościoła, dlatego też jest najbardziej prześladowane.

A ile ciebie kosztuje twoja wiara w Chrystusa?



 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 79
Zakładki: